Szlaki Hiszpanii z bliźniakami na rękach.

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, Podróże, wpisy na blogu

Są takie miejsca, które szybko zapominamy. Są i takie, które zostaną w naszej pamięci na zawsze. Tą wyprawę zapamiętam na zawsze. Dlaczego ? To pierwsza nasza zagraniczna podroż z bliźniakami i zdecydowanie jedna z najlepszych jakie odbyliśmy do tej pory.

Najważniejszą rzeczą w podróży z niemowlakiem to dobre zaplanowanie termin urlopu.

Jeśli nie musicie jechać w miesiącach letnich, pomyślcie o urlopie poza najwyższym sezonem, zwłaszcza jeśli chcecie spędzić go nad morzem. Pod koniec sierpnia czy na początku września nadal będzie ciepło, a nawet upalnie ( tak było w naszym wypadku), za to znikną tłumy plażowiczów.  Oczywiście  najczęstszą rzeczą, którą robiliśmy z bliźniakami to spacery. Obojętnie czy był środek dnia i temperatura dochodziła do 33 stopni Celsjusza czy wieczór, chodziliśmy na spacery. Spacery wzmacniają odporność dziecka i uczą organizm dziecka radzić sobie z odmiennym klimatem. Uczy się reagować na inny klimat. Poza tym, spacery dostarczają dziecku solidnej porcji tlenu, który poprawia pracę tkanek i wpływa na rozwój mózgu. Dzieciaki, spały w nocy „jak zabite”. Oprócz spacerów jeździliśmy na wycieczki pociągiem i autobusem. Wydawało mi się, że będzie to nie lada wyzwanie, ale Laura i Janek okazali się doskonałymi kompanami do takich podróży.

 

Zatrzymaliśmy się w Calpe. Calpe to miasto położone na wybrzeżu Costa Blanca w rejonie Walencji. Około połowa jego mieszkańców to obcokrajowcy (głównie Niemcy i Brytyjczycy), którzy zakochali się w tym miejscu i postanowili osiedlić się tutaj na stałe. Równie często powracają tu turyści, dla których Calpe to jeden z najlepszych kurortów w tej części Hiszpanii. Co decyduje o tym, że to miasto cieszy się wciąż rosnącą popularnością? Oto kilka powodów:

Peñón de Ifach

Jeśli miałabym wymienić jedną atrakcję turystyczną, z której słynie Calpe to z pewnością byłaby to formacja skalna Peñón de Ifach. Mieszkańcy mówią na nią “Mały Gibraltar”. Ale czy rzeczywiście jest taki mały? Wspinając się na szczyt o wysokości 332 m n.p.m. można odnieść zgoła inne wrażenie. Mieliśmy to szczeście, że mieszkaliśmy 100 metrów od Małego Giblartaru i codziennie mogliśmy się napawać jego widokiem.

 

 

Zatoczki i plaże w Calpe

Calpe to znakomite miejsce dla wybrednych plażowiczów. Znajdziesz tu aż kilkanaście małych plaż i zatoczek, wśród których na pewno odkryjesz swoją ulubioną. Należą do nich: Cala el Collao (inna nazwa: Racó del Corb), Cala Gasparet, Cala les Urques, Playa Puerto Blanco, Cala la Manzanera, Playa Arenal-Bol, Cala del Morelló, Playa Cantal Roig, Cala el Racó, Cala del Penyal, Playa de Levante (inna nazwa: La Fossa), Cala Calalga, Cala del Mallorquí, Cala les Bassetes.

 

Muzea i zabytki w Calpe

Jak na miasto o niezbyt dużej wielkości, Calpe posiada całkiem sporo zabytków. Te najciekawsze, które warto odwiedzić, to:

  • Casa Nova – masywny, kamienny budynek, który jak się przypuszcza został wzniesiony pod koniec XVII lub na początku XVIII wieku. W jego wnętrzu mieściły się zarówno przestrzenie mieszkalne, jak i pomieszczenia gospodarcze (np. części służące do magazynowania, zagrody dla zwierząt).
  • Castellet de Calp – pozostałości po dawnej wieży strażniczej z końca XVI wieku. Widok, który się z niej roztaczał pozwalał dostrzec nadpływające statki wroga.
  • Ermita de San Juan de la Cometa – mała pustelnia z przełomu XVII i XVIII wieku. To miejsce, w którym co roku 24 czerwca mają miejsce się obchody Fiestas de San Juan.
  • La Pobla Medieval d’ Ifac – jedyne znane stanowisko archeologiczne w regionie Walencji, które jak dotąd nie zostało w pełni przebadane.
  • Pou Salat – maleńki wiejski budynek z XVIII wieku, który dawniej był źródłem wody dla mieszkańców oraz wodopojem dla zwierząt.
  • El Torreó de la Peça – to miejsce odnajdziemy w starej części miasta pomiędzy ulicami Santísimo Cristo i Abad Penalva. Tak naprawdę jest to znajdujący się na rogu fragment murów miejskich z XIV i XV wieku, które kiedyś oplatały miasto. Od 1997 roku we wnętrzu El Torreó de la Peça mieści się Museo del Coleccionismo organizujące wystawy czasowe kolekcji członków stowarzyszenia Asociación de Coleccionistas de la Marina Alta.
  • Museo de Historia y Arqueología (Muzeum Historii i Archeologii) – nie można wyobrazić sobie lepszego miejsca do poznania historii Calpe niż właśnie to muzeum. Najstarsze eksponaty z jego kolekcji pochodzą aż z epoki brązu. Wiele z nich odkryto podczas wykopalisk na stanowiskach archeologicznych: Yacimiento del Cosentari oraz Yacimiento de Baños de la Reina y la Pobla.
  • Galería de Arte Contemporáneo (Galeria Sztuki Współczesnej)

Warte zwiedzania są również pobliskie Salinas de Saladar, słone jeziora.  Z dzikimi flamingami i cudownymi zachodami słońca.  Salinas de Saladar położone były tuż obok naszego hotelu.

Popularne hotele w Calpe

My zatrzymaliśmy się w Port Europa i bardzo polecamy.

Inne miejscowości w Walencji.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie odwiedzili innych miast w tej części Hiszpanii. Jedną z atrakcji i najlepszym oraz najtańszym sposobem przemieszczania się wzdłuż linii brzegowej jest kolej wąskotorowa, która biegnie od Alicante przez Denia i zatrzymując się w Calpe.

Wśród wielu kurortów turystycznych na Costa Blanka, Denia jest jednym z najbardziej atrakcyjnych. To nie tylko przepiękne plaże, z których słynie ” Białe Wybrzeże”, ale także piękne historyczne centrum, niezwykłe dziedzictwo artystyczne, aktywny port jachtowy i spektakularne środowisko naturalne.

Historyczne centrum Denii to fascynująca mieszanka nowoczesnej architektury i starych dzielnic, eleganckich budynków i dawnych domów rybackich, kolorowych, nowoczesnych alejek i zaułków w zabytkowym, wiekowym stylu.

 

Stare Miasto tworzy kilka ulic u podnóża zamku, w sąsiedztwie Ratusza i kościoła Wniebowzięcia NMP (Iglesia de la Asunción). Układ w dużej mierze odzwierciedla ten z XVII wieku i nadal można zidentyfikować niektóre budynki pochodzące z XVIII wieku, który był złotym wiekiem produkcji i handlu rodzynkami, co przyniosło znaczne bogactwo miastu i rozwój okolicy. Przy ulicy calle Cavallers znajdziecie Muzeum Etnologiczne, które obrazuje życie okolicy w tym okresie (wejście jest bezpłatne).

 

Następnego dnia pojechaliśmy do Altei. Tutaj już trzeba wybrać się autobusem, jeżeli wybierzemy środek transportu miejskiego, ale spokojnie jest klimatyzowany, czysty i wygodny, nawet na podróż z bliźniakami 🙂

Altea to miasto położone na wybrzeżu Costa Blanca w rejonie Walencji. Bliskość Morza Śródziemnego, kameralna okolica i bogata oferta dla wielbicieli sportów wodnych to jedne z powodów, dla których miejscowość ta cieszy się dużą popularnością wśród odwiedzających. Dużą zaletą jest także bliskość innych znanych miast. Od Alicante dzieli nas tutaj około 55 km, od Denii 43 km, a od Benidroom tylko 10 km.

Turyści cenią miasto Altea za jego urok i klimat, które mimo dobrze rozwiniętej infrastruktury turystycznej, nie uległy zapomnieniu. Nie jest tu tak głośno i tak tłocznie, jak i w innych, większych miastach na wybrzeżu Costa Blanca. Niska zabudowa i tradycyjna architektura to również cechy tego miejsca, które zasługują na uznanie.

Kościół Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo


Ten zabytek sakralny z XVII wieku usytuowany jest w samym centrum miasta. Wśród turystów to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc. Wśród mieszkańców – kościół ten stanowi ważny element życia społecznego i religijnego. Najbardziej charakterystyczną częścią Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo jest kopuła. Widoczna z daleka i pełna charakterystycznych, połyskujących w słońcu zdobień, stanowi niemal symbol tego miasta.

Na znajdującym się przy kościele placu (Plaza de la Iglesia) możemy odwiedzić jedną z małych, lokalnych restauracji. Latem trafimy tu także na wystawy wyrobów rękodzielniczych, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. 

 

Podsumowując… nie ma się czego bać myśląc o zagranicznych podróżach z dzieckiem. Korzystajcie z życia i traktujcie wakacje z dzieckiem jako odkrywanie świata na nowo z dzieciącą radością!

 

 

 

 

Bliźniaki na wakacjach ( Pierwszy lot samolotem)

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, Podróże, wpisy na blogu

29 sierpnia o 3.30 czekała już na nas taksówka. Dzień wcześniej dzwoniliśmy, by  rozwiązać problem z fotelikami samochodowymi dla dzieci. Wydawało nam się , że jest to konieczne. Okazało się , że w taksówkach, tak samo jak w tramwaju, pociągu czy autobusie, dzieci nie mają obowiązku jechać w fotelikach.

Dzieci spały. Podejrzewałam, że tak będzie, więc położyłam je spać w tym outficie, w którym miały lecieć samolotem ( body z długim rękawem i luźny dresik).

Na lotnisku byliśmy 2 godziny przed odlotem. Do odprawy zaproszono nas do oddzielnej bramki , przeznaczonej dla rodzin z dziećmi do 2 lat.  W bagażu podręcznym miałam 2 kocyki dla dzieci, 3 owocowe słoiczki i 2 buteleczki wody.  Wszystko przez kontrolę przeszło bez problemów na hasło„to dla dziecka” . Kiedy odnaleźliśmy swój gate, przewinęłam dzieci, żeby nie robić tego w małej toalecie samolocie.

Wózek dla dzieci mieliśmy przy sobie do momentu wejścia na pokład samolotu. Oddaliśmy go tuż przed odlotem. Za zabranie wózka, nie wnosi się dodatkowych opłat. Ponieważ wiem, jak często linie lotnicze potrafią uszkodzić wózki, kupiliśmy na czas wyjazdu, używany, składany wózek, którego nie było nam żal.

Dzieci do dwóch lat tzn. „ infanty” powinny siedzieć na kolanach rodzica przy oknie (wg. Rayaner), dlatego byliśmy rozdzieleni, ale nie ma tego złego, bo bliźniaki odosobnione szybko zasnęły. Dzieci przypięliśmy do swojego pasa bezpieczeństwa dodatkowym pasem, który dostaliśmy od stewardessy.  W trakcie startu dobrze podać dzieciom coś do picia ( pierś, wodę, mleko), żeby uniknąć zatkania uszu. Lot trwał 3 godziny. Dzieci obudziły się na pół godziny przed lądowaniem i to był dobry czas na karmienie. Nie próbowałam karmić ich łyżeczką, żeby uniknąć pobrudzenia wszystkiego w koło.  W warunkach ekstremalnych przelewam owocowe słoiczki do butelki z dużą dziurką i dolewam odrobinę wody, żeby pokarm łatwiej przechodził przez smoczek. Nigdy na  krótsze czy dłuższe trasy nie przygotowuję wcześniej mleka, bo jest ono dobre do picia do 2 godzin od przygotowania. Branie wrzątku do termosu też mnie nie przekonuje. Z dzieckiem na kolanach rożnie to może się skończyć.

Po dotarciu na lotnisko w Alicante znów przewinęliśmy dzieci. Wybaczcie, że mówię o takich przyziemnych rzeczach, ale dobre przemyślenie takich prostych sytuacji często uchroni nas przed  koniecznością przebierania płaczącego dziecka w środku autobusu pełnego turystów.

W autobusie dzieciaki z ciekawością oglądały to, co się dzieje za oknem. Janek był zachwycony palmami , a Laurka z ciekawością obserwowała tubylców.  Po 1.5 godzinie dotarliśmy  do Calpe – naszej docelowej miejscowości.

Hotel, który wybraliśmy dysponował kilkoma apartamentami, z których jeden, z widokiem na morze był nasz.  Cieszę się , że zdecydowaliśmy się na 2 pokoje z aneksem kuchennym. Bardzo ułatwiło nam to życie 🙂 . W jednym pokoju stały łóżeczka turystyczne bliźniaków, cała masa gadżetów do pływania i nasza garderoba, a w drugim spaliśmy my. Dzięki aneksowi kuchennemu , mogłam w każdej chwili przygotować posiłki dla dzieci, mimo że najczęściej jadły z nami w hotelowej restauracji.

Co zawierała walizka podróżna  Laury i Janka? Zupełne minimum. Spakowałam tylko to, co było niezbędne, bez nadmiaru zabawek, gadżetów i niepotrzebnych ubranek.

  • po 3 sztuki body bez rękawów
  • po 3 sztuki body z krótkim rękawem
  • po 3 sztuki body z długim rękawem

Ja wzięłam tylko w kolorze białym. Biały zawsze się obroni latem i przy okazji dziecko schludnie wygląda na zdjęciach 🙂

  •  po 3 pary krótkich spodenek
  • po 3 sztuki koszulek z krótkim rękawem
  • po 1 sweterku
  • po 1 parze spodenek z długimi nogawkami ( bliźniaki leciały w nich samolotem)
  • po 1 kapeluszu przeciwsłonecznym
  • kilka par skarpetek
  • 2 ich ulubione grzechotki, 2 książeczki i 2 małe, pluszowe maskotki – były nowe i dzieci dostały je tuz przed startem samolotu. To jest mój sposób na to, aby zająć czymś dzieci, a wiadomo, że nic tak nie zajmuje jak nowa zabawka.
  • awaryjnie ok. 10ciu słoiczków z jedzeniem i zapas pieluch na 1 dzień. Pamiętajcie, że  wszędzie są sklepy i można takie rzeczy kupić  na miejscu. 

Jak minęły nam wakacje z dwójka 9 miesięcznych dzieci? Czy ruszaliśmy się poza hotel? A może cały tydzień spędziliśmy nad basenem? O tym wszystkim dowiecie się w kolejnej części #bliźniakównawakacjach.