ciałoUrodawpisy na blogu

Masełka od których nie przytyjesz :P

 

 
Na zimę zrobiłam prawdziwe zapasy i teraz maseł mam pod dostatkiem 🙂 Nie żałuję sobie, w boczki przecież nie pójdzie 😉 Masełka i peelingi Fennel od dawna kusiły egzotyką,  byłam ciekawa też zapachów…

dominika costro blog

Fennel Masło do ciała kwiat wiśni – to intensywnie nawilżający balsam, który wygładza i ujędrnia skórę. Odżywcze i nawilżające właściwości jakie posiadają kwiaty wiśni mają działanie kojące, regenerujące i ujędrniające skórę. Dzięki zawartości masła shea najbardziej wysuszona skóra odzyska nawilżenie i miękkość. Zmysłowy i świeży zapach długo utrzymuje się na skórze i poprawia nastrój. Dzięki dużej zawartości składników mineralnych masło do ciała ma wyjątkowo gęstą konsystencję więc może się wchłaniać dłużej niż tradycyjny balsam. Wyprodukowano w Tajlandii.
Cena: 29 zł/200 g, do kupienia głównie w internecie.
dominika costro masła
dominika costro
 Moja opinia:
Masło ma bardzo przyjemne dla oka kolor opakowania – jasno różowe, również konsystencja jest jasno różowa. Zabezpieczone było mocnym sreberkiem pod którym unosił się przepiękny zapach. Zawsze jak otwieram pierwszy raz jakieś masło do ciała, mówię że to jest najlepsze masło jakie do tej pory miałam i tak samo było z tym kosmetykiem. Masło mnie zachwyciło, nie tylko swoim zapachem, ale i konsystencją, działaniem i otulającą ochroną. Nie tworzy tłustego filmu na skórze. Konsystencja puszysta, gęsta, nie spływająca z palca, smaruje  się Okej, wchłania się średnio szybko, ale trzeba dać trochę czasu do całkowitego wchłonięcia. Skóra przede wszystkim jest miękka, nawilżona, a do tego pięknie i delikatnie pachnie takimi  „rozkwitającymi kwiatuszkami” 🙂 wiśni. Zapach utrzymuje się do kilku godzin na skórze, bardzo mi się podoba, jest taki świeży i lekki. Poprawia mi nastój 🙂 Miłośniczki wszelakich maseł myślę, że będą z tego masła również zadowolone jak ja i dlatego go polecam.
Produkt jest moim zdaniem bardzo wydajny, bo używam go już jakiś czas, a mało co z pudełeczka ubywa. Do tego plus za opakowanie jest solidne, mocne i można do końca zużyć nie martwiąc się, że się czegoś nie wydostanie.

Fennel, Sugar Body Scrub czyli Cukrowy Peeling do Ciała z Cytrynowym Mirtem

Peelingów do ciała miałam już sporo. Niestety spora część z nich nie przypadła mi do gustu. Reszta okazała się raptem średnia i zdecydowanie nie warta ponownego zakupu. Jak na razie jedynym produktem z kategorii peeling do ciała, który choć trochę polubiłam był peeling Fennel. Częściej niż po gotowe „złuszczacze” do ciała sięgam po te robione domowym sposobem. Moim ulubionym domowej roboty peelingiem jest ten z dodatkiem kawy. Prosty, a jednocześnie wyjątkowo skuteczny. Ma jednak jedną denerwującą cechę – strasznie brudzi. Jak widzicie Sugar Body Scrub od firmy Fennel łatwego zadania nie miał. Czy udało mu się przekonać mnie do gotowych peelingów? Po odpowiedź zapraszam do recenzji.

https://i2.wp.com/imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/62/0npn.jpg?w=1170

Po otwarciu pierwszym miłym zaskoczeniem okazał się…zapach. Świeży słodko-cytrynowy. Przyjemnie intensywny, ale jednak nie nachalnie mocny. Słodycz w zapachu jest zdecydowanie wyczuwalna (w końcu to peeling cukrowy), nie jest jednak zbyt intensywna. W moim odczuciu to plus, nie lubię peelingów pachnących jak landrynka. Nuta cytrynowa również jest bardzo ciekawa, daleko jej do tych „sztucznie-mocno-cytrynowych” aromatów znanych z wielu produktów. Zapach na pewno stanowi bardzo mocną stronę tego kosmetyku. Kombinacja jest naprawdę unikatowa i wyjątkowo udana.

Konsystencja na pierwszy rzut oka wydawała się dość twarda. Zastanawiałam się nawet czy przy użyciu nie okaże się zbyt ostra. I zamiast relaksu połączonego z ujędrnianiem ciała nie zafunduje sobie „zdzierania” naskórka. Pierwsza aplikacja rozwiała moje wszystkie obawy. Zacznijmy od tego, że sama konsystencja znacznie ułatwia nabieranie peelingu. Nie ześlizguje się on z dłoni, nie trzeba walczyć z jego rozsmarowaniem po ciele. Kryształki okazują się być nie tylko odpowiedniej wielkości, ale i ilości. Skóra w trakcie zabiegu nie jest „rysowana” i „zdzierana” jak to robi wiele innych podobnych produktów. Czuć oczywiście , że wykonujemy peeling jest odpowiednio intensywny, ale nie za mocny. Oczywiście śliczny zapach unosi się cały czas podczas aplikacji. Jest on również wyczuwalny na skórze po skończonej kąpieli.

Skóra po zabiegu jest gładka i przyjemnie natłuszczona. Peeling pozostawia na niej cienką „tłustawą” warstewkę. Więc można po zabiegu nie nakładać balsamu. Tłusta warstwa pozostała po peelingu nie jest nieprzyjemnie lepiąca, po prostu wrażenie jest takie jakbyśmy od razu wtarli krem lub balsam. Skóra jest miękka, gładka, a martwy naskórek rzeczywiście starty. Cytrynowo-słodkawy aromat jest jeszcze wyczuwalny.

https://i0.wp.com/imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/812/yqga.jpg?w=1170

Opakowanie ma wyjątkowo prosty design. Muszę jednak przyznać, że jest bardzo praktyczne. Z pewnością bez najmniejszych problemów będzie można do końca wydobyć produkt. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest nakrętka z bocznym prążkowaniem. Nawet mając wyjątkowo mokre czy tłuste dłonie bez problemu się ją odkręci. O tym jak denerwujące pod prysznicem są produkty „nie-otwieralne” chyba pisać nie muszę.

Pora więc na odpowiedź na pytanie z początku tekstu. Tak,tak i jeszcze raz tak. Gdyby każdy peeling był choć 70% dobry jak ten nie używałabym tych robionych domową metodą. Z pewnością już na stałe zagości na mojej półce z kosmetykami. Możliwe, że cena 23 zł za  200g produktu może wydawać się Wam wysoka. Zapewniam jednak, że jest w pełni adekwatna do jakości i wydajności produktu. Jeśli nadal szukacie swojego ideału wśród peelingów z czystym sumieniem polecam Wam ten.