Bliźniaki na wakacjach ( Pierwszy lot samolotem)

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, Podróże, wpisy na blogu

29 sierpnia o 3.30 czekała już na nas taksówka. Dzień wcześniej dzwoniliśmy, by  rozwiązać problem z fotelikami samochodowymi dla dzieci. Wydawało nam się , że jest to konieczne. Okazało się , że w taksówkach, tak samo jak w tramwaju, pociągu czy autobusie, dzieci nie mają obowiązku jechać w fotelikach.

Dzieci spały. Podejrzewałam, że tak będzie, więc położyłam je spać w tym outficie, w którym miały lecieć samolotem ( body z długim rękawem i luźny dresik).

Na lotnisku byliśmy 2 godziny przed odlotem. Do odprawy zaproszono nas do oddzielnej bramki , przeznaczonej dla rodzin z dziećmi do 2 lat.  W bagażu podręcznym miałam 2 kocyki dla dzieci, 3 owocowe słoiczki i 2 buteleczki wody.  Wszystko przez kontrolę przeszło bez problemów na hasło„to dla dziecka” . Kiedy odnaleźliśmy swój gate, przewinęłam dzieci, żeby nie robić tego w małej toalecie samolocie.

Wózek dla dzieci mieliśmy przy sobie do momentu wejścia na pokład samolotu. Oddaliśmy go tuż przed odlotem. Za zabranie wózka, nie wnosi się dodatkowych opłat. Ponieważ wiem, jak często linie lotnicze potrafią uszkodzić wózki, kupiliśmy na czas wyjazdu, używany, składany wózek, którego nie było nam żal.

Dzieci do dwóch lat tzn. „ infanty” powinny siedzieć na kolanach rodzica przy oknie (wg. Rayaner), dlatego byliśmy rozdzieleni, ale nie ma tego złego, bo bliźniaki odosobnione szybko zasnęły. Dzieci przypięliśmy do swojego pasa bezpieczeństwa dodatkowym pasem, który dostaliśmy od stewardessy.  W trakcie startu dobrze podać dzieciom coś do picia ( pierś, wodę, mleko), żeby uniknąć zatkania uszu. Lot trwał 3 godziny. Dzieci obudziły się na pół godziny przed lądowaniem i to był dobry czas na karmienie. Nie próbowałam karmić ich łyżeczką, żeby uniknąć pobrudzenia wszystkiego w koło.  W warunkach ekstremalnych przelewam owocowe słoiczki do butelki z dużą dziurką i dolewam odrobinę wody, żeby pokarm łatwiej przechodził przez smoczek. Nigdy na  krótsze czy dłuższe trasy nie przygotowuję wcześniej mleka, bo jest ono dobre do picia do 2 godzin od przygotowania. Branie wrzątku do termosu też mnie nie przekonuje. Z dzieckiem na kolanach rożnie to może się skończyć.

Po dotarciu na lotnisko w Alicante znów przewinęliśmy dzieci. Wybaczcie, że mówię o takich przyziemnych rzeczach, ale dobre przemyślenie takich prostych sytuacji często uchroni nas przed  koniecznością przebierania płaczącego dziecka w środku autobusu pełnego turystów.

W autobusie dzieciaki z ciekawością oglądały to, co się dzieje za oknem. Janek był zachwycony palmami , a Laurka z ciekawością obserwowała tubylców.  Po 1.5 godzinie dotarliśmy  do Calpe – naszej docelowej miejscowości.

Hotel, który wybraliśmy dysponował kilkoma apartamentami, z których jeden, z widokiem na morze był nasz.  Cieszę się , że zdecydowaliśmy się na 2 pokoje z aneksem kuchennym. Bardzo ułatwiło nam to życie 🙂 . W jednym pokoju stały łóżeczka turystyczne bliźniaków, cała masa gadżetów do pływania i nasza garderoba, a w drugim spaliśmy my. Dzięki aneksowi kuchennemu , mogłam w każdej chwili przygotować posiłki dla dzieci, mimo że najczęściej jadły z nami w hotelowej restauracji.

Co zawierała walizka podróżna  Laury i Janka? Zupełne minimum. Spakowałam tylko to, co było niezbędne, bez nadmiaru zabawek, gadżetów i niepotrzebnych ubranek.

  • po 3 sztuki body bez rękawów
  • po 3 sztuki body z krótkim rękawem
  • po 3 sztuki body z długim rękawem

Ja wzięłam tylko w kolorze białym. Biały zawsze się obroni latem i przy okazji dziecko schludnie wygląda na zdjęciach 🙂

  •  po 3 pary krótkich spodenek
  • po 3 sztuki koszulek z krótkim rękawem
  • po 1 sweterku
  • po 1 parze spodenek z długimi nogawkami ( bliźniaki leciały w nich samolotem)
  • po 1 kapeluszu przeciwsłonecznym
  • kilka par skarpetek
  • 2 ich ulubione grzechotki, 2 książeczki i 2 małe, pluszowe maskotki – były nowe i dzieci dostały je tuz przed startem samolotu. To jest mój sposób na to, aby zająć czymś dzieci, a wiadomo, że nic tak nie zajmuje jak nowa zabawka.
  • awaryjnie ok. 10ciu słoiczków z jedzeniem i zapas pieluch na 1 dzień. Pamiętajcie, że  wszędzie są sklepy i można takie rzeczy kupić  na miejscu. 

Jak minęły nam wakacje z dwójka 9 miesięcznych dzieci? Czy ruszaliśmy się poza hotel? A może cały tydzień spędziliśmy nad basenem? O tym wszystkim dowiecie się w kolejnej części #bliźniakównawakacjach.

Witamina D – dobroć dla Ciebie i Twojego dziecka!

Posted Leave a commentPosted in ciało, macierzyństwo, Uroda, włosy, wpisy na blogu

 

Witamina D to właściwie hormon, jej metabolity są syntetyzowane w nerkach, a krew transportuje je do tkanek i kości. Sprawuje funkcje regulacyjne we wszystkich tkankach i narządach. Jej aktywna forma przenika do jąder komórkowych i wpływa na materiał genetyczny. Niestety często my, rodzice, nie zdajemy sobie sprawy jak ważną rolę witamina D3 odgrywa w prawidłowym rozwoju organizmu, w szczególności małych dzieci, kobiet w ciąży i karmiących mam.

Przy zachowaniu wystawiania ciała na działanie słońca przez minimum 15 minut dziennie, suplementacja witaminą D powinna wynosić 400 j.m. na dobę w ciąży pojedynczej, dwukrotnie więcej w ciąży mnogiej.

Kobiety z ciężkimi niedoborami witaminy D w ciąży są zagrożone ryzykiem wystąpienia cukrzycy ciążowej, stanu przedrzucawkowego, rzucawki i bakteryjnego zapalenia pochwy. Noworodki tych kobiet obciążone są natomiast ryzykiem drgawek z powodu hipokalcemii, czyli zbyt niskiego stężenia wapnia w surowicy krwi, a także ryzykiem nieprawidłowości w budowie układu kostnego. Dziecko z urodzeniowym niedoborem witaminy D w późniejszym wieku może mieć: defekty szkliwa zębów, zmniejszoną masę kostną, krzywicę, astmę, cukrzycę. Takie dziecko jest też podatne na złamania kości i choroby: autoimmunologiczne, metaboliczne, nowotworowe, naczyniowe i choroby serca.

Jedną z form witamin grupy D jest dobrze nam znana i polecana witamina D3, która odgrywa znaczącą rolę w dbaniu o zdrowie naszych dzieci. Witamina D3 jest wielozadaniowa. Jej poziom odgrywa ważną rolę w budowaniu odporności. Kolejnym jej ważnym zadaniem jest utrzymanie równowagi wapnia w naszym organizmie. Od jej niedoborów dziecko może zachorować na krzywicę. U dzieci, które mają niedobory witaminy D3, częściej dochodzi do złamań, czy bólu kości.
Udowodniono także związek pomiędzy niedoborem witaminy D3 u najmłodszych, a ich nadwrażliwością na wybrane alergeny. Można zatem założyć, że braki witaminy D3 będą skutkowały większą skłonnością alergiczną organizmu. Podstawowym źródłem witaminy D3 jest produkcja skórna pod wpływem działania promieni słonecznych.

W dzisiejszych czasach dzieci większość czasu spędzają w domu. Warto wyjść ze swoim bobasem na spacer i co ważne, nie trzeba wystawiać maluszka na pełne słońce, aby zaszedł proces syntezy witaminy D3 w skórze. Wiemy, że opalanie robi więcej szkód, niż pożytku, więc szczególnie delikatna skóra dzieci powinna być chroniona przed słońcem, najlepiej poprzez okrycie dziecka, zwiewną pieluszką. I choć faktem jest, że witamina D3 wytwarza się pod wpływem promieni UV, ale pamiętajmy, że słońce schowane za chmurą również wydziela promienie UV potrzebne do syntezy witaminy.  Warto więc na spacer nie opatulać szczelnie dziecka, gdyż wystarczy 20% odsłoniętego ciała między godziną 10 a 15 na 15 minut, aby skorzystać z produkcji witaminy D3. W takiej ilości czasu i słońca za chmurką dziecko nie zdąży się opalić (co może nieść ryzyko), a efektywnie wyprodukuje witaminę D3. Stosowanie kremów przeciwsłonecznych z filtrem może utrudniać syntezę witaminy D w skórze.  Po zaczerpnięciu wiedzy z wielu źródeł, uznałam, że dopóki mogę „zapanować ” nad bliźniakami ( nie biegają po otwartym słońcu), nie będę stosowała kremów z filtrem.

Kiedy już dzieci będą chodzić i biegać w słońcu – zamierzam stosować filtry naturalne. Przetestowałam je poprzedniego lata. Będąc w ciąży, używałam oleju z kiełków pszenicy, marchewki i pestek malin. Warto wspomnieć, że są świetną profilaktyką przeciw rozstępom!

Właściwości naturalnych olejów z filtrami:

  1. olej kokosowy (2-4 SPF) – łagodzi podrażnienia, działa antybakteryjnie i nawilża skórę,
  2. olej z orzechów laskowych (3-4 SPF) – wzmacnia naczynia krwionośne oraz przyspiesza regenerację naskórka,
  3. olej sezamowy (4 SPF) – poprawia krążenie, oczyszcza skórę z toksyn oraz ma działanie przeciwstarzeniowe,
  4. olej z awokado (4 SPF) – odżywia i nawilża skórę, jest bogaty w witaminy oraz uzupełnia barierę lipidową skóry,
  5. masło shea (3-6 SPF) – przyspiesza leczenie ran i oparzeń oraz nawilża skórę,
  6. olej ze słodkich migdałów (5 SPF) – wygładza i zmiękcza skórę,
  7. olej z orzechów macadamia (6 SPF) – zmiękcza, nawilża i wygładza skórę oraz usuwa podrażnienia przy opalaniu,
  8. oliwa z oliwek (8 SPF) – ujędrnia i nawilża skórę, działa przeciwzapalnie, antyalergicznie, przeciwutleniająco oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek,
  9. olej sojowy (10 SPF) – chroni skórę przed utratą wody,
  10. olej z kiełków pszenicy (20 SPF) – opóźnia procesy starzenia, nadaje gładkość oraz chroni skórę przed utratą wilgoci,
  11. olej z nasion dzikiej marchewki (38-40 SPF) – łagodzi poparzenia słoneczne, nawilża i regeneruje oraz odmładza skórę,
  12. olej z pestek malin (28-50 SPF) – redukuje zmarszczki, zmiękcza i ujędrnia skórę, ma właściwości przeciwzapalne i chroni skórę przed utratą wody.

Warto wiedzieć, że nasza skóra ma własną ochronę przed promieniami UV (ok. 6-8 SPF), ponieważ wydziela sebum. Dlatego przed opalaniem warto zrezygnować z kąpieli czy prysznica, żeby nie pozbawić skóry naturalnej ochrony przed słońcem. Można jeszcze wzbogacić dietę w pokarmy bogate w kwasy omega-3, które pomagają w zwalczaniu wolnych rodników powstałych w wyniku opalania.

 

Najczęściej spotykane formy preparatów z witaminą D3 to tabletki, krople, kapsułki typu „TWIST-OFF” oraz spray. Dla niemowląt i dzieci bardzo dobrze sprawdza się witamina D3 w formie sprayu. Przy takiej formie podania mamy też pewność, że maluszek dostał całą dawkę, która zostanie wchłonięta przez błony śluzowe. Kapsułki typu „TWIST-OFF” wymagają więcej wprawy – bardzo łatwo wyślizgują się z dłoni, co w skrajnym przypadku może spowodować połknięcie tabletki i zakrztuszenie się dziecka. Mam również wrażenie, że z kapsułki ciężko wydobyć całą dawkę witaminy. Obecnie przerzuciłam się, na te w sprayu.

Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że niedobór witaminy D powoduje również problemy z wypadaniem włosów, reguluje cykl wzrostu włosa i ma zbawienny wpływ na ich ogólną kondycję. Stąd tak dużą rolę przywiązuję do badania poziomu witaminy D i uzupełniania jej wartości.  Witamina D przyczynia się do spadku masy ciała!  Osoby, które mają prawidłowe jej stężenie we krwi, szybciej spalają tkankę tłuszczową.Ma również wpływ na wygląd skóry, wspomaga regenerację i spowalnia procesy starzenia skóry – a wszystkie wiemy, jak niekorzystnie może wpływać ciąża i karmienie na nasz organizm.

Witamina D3 rozpuszcza się tylko w tłuszczach, dlatego jej nośnikiem w suplementach musi być olej jadalny. Najbezpieczniejszym wyborem jest preparat na bazie oleju w pełni przebadanego i stosowanego w żywieniu przez dłuższy czas np. oliwy z oliwek. Przed zakupem witaminy D3 koniecznie sprawdź jej skład! Często mogą być tam obecne związki aromatyczne lub substancje zmieniające skład, dobry produkt jest bezzapachowy i bezsmakowy. Zawsze należy badać poziom witaminy D3 zarówno przed podjęciem decyzji o suplementacji jak i po jej zakończeniu! Dlatego droga mamo, nie lekceważ tak ważnej dla Ciebie i Twoich dzieci witaminy. Zaopatrując swoje dzieci w odpowiednią podaż witaminy D3 dbamy o ich przyszłość i dajemy im lepszy start w życie.

 

Nie mam czasu dla nas kochanie, bo urodziłam dziecko!

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

 

 

„Jak urodzisz dziecko to zobaczysz, nie będziecie mieli czasu dla siebie”. „To koniec waszych wyjazdów, wyjść na kolację, romantycznych wieczorów”. „ Cooo? Bliźniaki? Współczuję, ja przy jednym nie mam minuty dla siebie”. Zaraz po urodzeniu dzieci, dołączyłam do kilku grup facebookowych , gdzie młode mamy „ wspierały się” wzajemnie.

Czytałam tam często teksty typu „Dziewczyny! Jak długo jeszcze? Od 1.5 roku nie mamy czasu z mężem na bliskość. Nie wytrzymam już tego! Kiedyś dwa razy w tygodniu wychodziliśmy na kolację, rozmawialiśmy do rana przy winie, weekendy były tylko dla nas dwojga. Kiedy to się skończy?”

No cóż… Bywają momenty, że ja też mam ochotę płakać z tak nagłego zwrotu akcji. Chociaż, to za dużo powiedziane, bo powód do płaczu, mógłby być tylko wtedy kiedy dzieci, byłyby chore. Mogłabym narzekać, każdego dnia , ze INNE to mają nianie, babcie, teściowe na zawołanie. Że nie urodziłam się księżniczką, i że muszę zdjąć z głowy tę swoją koronę, której nigdy nie miałam. Mój początek upragnionego macierzyństwa był straszny, bo oczami wyobraźni już układałam w głowie, jak to będzie jak wrócę do domu z jednym dzieckiem… wolałabym o nim zapomnieć. I nie ma tu po co wymieniać, bólu po cesarskim cięciu, obwisłego brzucha, bo przecież widziałam na Instagramie jak któraś wstawiła zdjęcie z płaskim brzuchem. Bólu karmienia też nie ma po co wspominać, bo przechodzi przez to KAŻDA kobieta. I nie jesteś jedyna, ani ja nie byłam. Nie ja pierwsza i nie ostatnia, przechodziłam przez to wszystko. A przecież to dopiero początek.

„ Niech nic Cię nie obchodzi, bo masz dziecko. Nie sprzątaj, nie gotuj, niech partner Cię we wszystkim wyręcza. Śpij z dzieckiem, a męża przenieś do salonu” – też czytałam takie rady na forach. I wiecie co? Ja robiłam zupełnie inaczej. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę niczego żałować ani wspominać, zazdrościć czy porównywać.

Zaczęłam prowokować codzienność i stwarzać okazje do drobnych rytuałów tylko dla nas dwojga. W niektórych towarzyszą nam bliźniaki, jednak tak organizujemy czas, aby nie były one przeszkodą! Staram się, aby tacie , było miło wracać do domu. Oni to naprawdę widzą! Chętniej nam pomagają. Powiem więcej, czasem nawet dostaję pytania, czy nie chcę sobie gdzieś wyjść odpocząć. Nie zawsze czekam, aż ON WRÓCI Z PRACY, żeby wykąpać dzieci. Doskonale potrafię to zrobić sama! Jak On wróci usypia dzieci, a ja mogę sama się „ogarnąć” i przygotować prostą kolację dla nas dwojga. Leniwy, niedzielny poranek zamieniliśmy na powolne śniadanie przy radosnym akompaniamencie Laury i Janka. Weekend dla dwojga, został zastąpiony weekendem dla czworga.

 

Ogarnęliśmy ten temat i cały czas pracujemy nad tym, aby jeszcze lepiej żonglować czasem i kombinować z różnorodnością. Bo nic już nigdy, nie będzie takie samo jak PRZED bliźniakami. Będzie dużo lepsze! Więc przestań narzekać na brak czasu i zadbaj o siebie i o swój związek! Zapamiętaj, że to, że zostałaś matką nie ogranicza się tylko do dbania o dziecko. Czas dla Was zwyczajnie Wam się należy. Dbanie o związek po urodzeniu dziecka to najlepsza inwestycja, bo tylko wtedy będziesz mogła być dobrą, cierpliwą mama i cudowną , nie zrzędzącą żoną !

Chciałabym być taka, jaka byłam przed urodzeniem dzieci?

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

KAŻDY pyta mnie ” jak sobie radzisz z bliźniakami?” , „współczuję, ja z jednym nie ogarniam”, „kogo masz do pomocy?”… Zwykle odpowiadam krótko ” Radzę sobie sama, nikt mi nie jest potrzebny do pomocy”.  Czasem jest ciężko, a właściwie było na początku jak uczyliśmy się siebie nawzajem.

 

 

Do poruszenia tego tematu przyczyniło się moje porządkowanie szafy. Sterta ubrań sprzed ciąży przyprawiła mnie o ciarki na plecach. To byłam ja przed ciążą, przed porodem, przed karmieniem, przed nieprzespanymi nocami. Przecież nie jestem tylko mamą! Jestem kobietą!

 

Od samego początku po porodzie chciałam znaleźć czas dla siebie. Swoją przestrzeń. Tęskniłam za tym, że miałam czas na ćwiczenia, kosmetyczkę i zakupy wtedy, kiedy miałam na to ochotę. Znajdowałam czas na bycie ze sobą. Teraz rozkład moich zajęć totalnie wyznaczają obowiązki mamy.

 

 

Gdy założyłam ulubioną, imprezową sukienkę SPRZED, zobaczyłam bardzo wyraźnie, że ona już zupełnie do mnie nie pasuje. I wiecie co ? Nigdy i za nic w  świecie, nie chciałabym zamienić mojego obecnego życia na poprzednie. Chociaż jestem zmęczona, zaganiana, a żeby mieć chwilkę dla siebie muszę około 23.00 jechać na siłownię. Jednak to moje życie teraz, wszystko czego doświadczam na co dzień z bliźniakami, jest tak intensywne i pełne, że nie chcę tego zmienić za nic w świecie! Nawet najbardziej z pozoru atrakcyjna wygoda życia, nie jest w stanie mnie teraz zadowolić, ponieważ poznałam smak prawdziwego szczęścia i miłości. I w tym spełniam siebie – i jako matka i jako kobieta. To nie jest tylko, to jest AŻ.

Świat jest pełen powierzchowności, pogoni za karierą, pełen ulotnych wartości, przeskakiwania ze związku do związku, kiedy tylko pojawią się problemy. A to co najcenniejsze, nie przychodzi łatwo. TO MIŁOŚĆ

 

Nie istnieje nic bardziej cennego.

Te wszystkie chwile, które dane są nam teraz, są tak bardzo ulotne. Przeżyjcie je. Głęboko, aż do bólu. Bo dzieci niewyobrażalnie szybko rosną. Bądźcie w tym obecne. Przeżywajcie do głębi daną Wam teraz miłość.

Midi w wersji na lato

Posted Leave a commentPosted in Moda, Trendy sezonu

Letnie sukienki midi to świetna alternatywa dla fasonów maxi. Są znacznie dłuższe od mini, ale nie sięgają, aż do ziemi. To praktyczne rozwiązanie, w którym przetrwasz gorącą porę roku oraz sezon wakacyjny. W tym okresie najlepiej sprawdzają się modele wzorzyste, np. w marynistyczne pasy, retro grochy, czy w deseń roślinny – od kwiatów po egzotyczne owoce. Duże printy zamaskują wystający brzuszek i boczki, a małe zaokrąglą ciało. Jasne kolory zdecydowanie lepiej odbijają słońce, wyglądają radośniej, a także podkreślają opaleniznę. Mogą to być słodkie pastele, klasyczna biel lub morskie błękity. Ziemiste barwy w stylu safari sprawdzą się i w mieście, i w nadmorskim kurorcie.

W codziennej stylizacji bez obaw można pozwolić sobie na znacznie więcej. Okazały dekolt, czy gołe plecy pomogą przetrwać wysokie temperatury. Dodatkowo pozwolą opalić większą część ciała. Sukienka na jedno ramię, czyli asymetryczna optycznie zmniejszy linię ramion. Natomiast dekolt hiszpański wręcz przeciwnie powiększy je. Cieniutkie ramiączka sprawdzą się u szczupłych kobiet z niewielkim biustem, grubsze u tęższych. Fason z krótkim rękawem posłuży nam nawet jako element służbowego looku! Długość midi najlepiej prezentuje się, gdy dół jest prosty. To opcja dla każdej sylwetki! Rozkloszowany lub plisowany może znacznie poszerzyć dolną część figury, szczególnie biodra. Taki wariant przytłoczy drobną i niską panią. Przewiewne, delikatne materiały typu len, czy bawełna to idealna opcja w wakacyjnej stylizacji. Nie będzie nam za gorąco, a skóra będzie oddychać. Komfort jest najważniejszy!

Przy tej formie obcasy to konieczność! Sprawiają, że kreacja nie tylko lepiej leży, ale również nogi stają się dłuższe. Wybierz buty z cienką szpilką lub stabilnym słupkiem. Espadryle na korkowej koturnie, czy grubszej słoninie także będą pasować. Nawet minimalne podwyższenie potrafi zdziałać cuda i uchronić nasze ciało przed optycznym skróceniem! Bardzo wysokie dziewczyny spokojnie mogą wybrać płaskie balerinki, trampki, czy klapki. Te sięgające do kostki lub z paseczkami właśnie w tym miejscu – dodatkowo skracają! Odradzam dla niskich. Do zwiewnej sukienki wybierz letnie akcesoria. Słomkowy kapelusz, torebka koszyk lub szmaciana eko bag przyda się podczas wakacji nad morzem, jak i w centrum miasta.  Kreacja sięgająca do łydek dobrze komponuje się z krótką, dopasowaną kurtką. Dzięki niej ukryjemy wystające boczki, a podkreślimy talię. Raczej unikajmy zakładania góry w postaci oversize. Może zniekształcić sylwetkę!

 

 

Mam na sobie: 
Sukienka ZARA
Szpilki Marelina Made in Italy
Kapelusz H&M
Stylizacja Córki:
Sweterek Petit Bateau 
Szorty H&M