Nie mam czasu dla nas kochanie, bo urodziłam dziecko!

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

 

 

„Jak urodzisz dziecko to zobaczysz, nie będziecie mieli czasu dla siebie”. „To koniec waszych wyjazdów, wyjść na kolację, romantycznych wieczorów”. „ Cooo? Bliźniaki? Współczuję, ja przy jednym nie mam minuty dla siebie”. Zaraz po urodzeniu dzieci, dołączyłam do kilku grup facebookowych , gdzie młode mamy „ wspierały się” wzajemnie.

Czytałam tam często teksty typu „Dziewczyny! Jak długo jeszcze? Od 1.5 roku nie mamy czasu z mężem na bliskość. Nie wytrzymam już tego! Kiedyś dwa razy w tygodniu wychodziliśmy na kolację, rozmawialiśmy do rana przy winie, weekendy były tylko dla nas dwojga. Kiedy to się skończy?”

No cóż… Bywają momenty, że ja też mam ochotę płakać z tak nagłego zwrotu akcji. Chociaż, to za dużo powiedziane, bo powód do płaczu, mógłby być tylko wtedy kiedy dzieci, byłyby chore. Mogłabym narzekać, każdego dnia , ze INNE to mają nianie, babcie, teściowe na zawołanie. Że nie urodziłam się księżniczką, i że muszę zdjąć z głowy tę swoją koronę, której nigdy nie miałam. Mój początek upragnionego macierzyństwa był straszny, bo oczami wyobraźni już układałam w głowie, jak to będzie jak wrócę do domu z jednym dzieckiem… wolałabym o nim zapomnieć. I nie ma tu po co wymieniać, bólu po cesarskim cięciu, obwisłego brzucha, bo przecież widziałam na Instagramie jak któraś wstawiła zdjęcie z płaskim brzuchem. Bólu karmienia też nie ma po co wspominać, bo przechodzi przez to KAŻDA kobieta. I nie jesteś jedyna, ani ja nie byłam. Nie ja pierwsza i nie ostatnia, przechodziłam przez to wszystko. A przecież to dopiero początek.

„ Niech nic Cię nie obchodzi, bo masz dziecko. Nie sprzątaj, nie gotuj, niech partner Cię we wszystkim wyręcza. Śpij z dzieckiem, a męża przenieś do salonu” – też czytałam takie rady na forach. I wiecie co? Ja robiłam zupełnie inaczej. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę niczego żałować ani wspominać, zazdrościć czy porównywać.

Zaczęłam prowokować codzienność i stwarzać okazje do drobnych rytuałów tylko dla nas dwojga. W niektórych towarzyszą nam bliźniaki, jednak tak organizujemy czas, aby nie były one przeszkodą! Staram się, aby tacie , było miło wracać do domu. Oni to naprawdę widzą! Chętniej nam pomagają. Powiem więcej, czasem nawet dostaję pytania, czy nie chcę sobie gdzieś wyjść odpocząć. Nie zawsze czekam, aż ON WRÓCI Z PRACY, żeby wykąpać dzieci. Doskonale potrafię to zrobić sama! Jak On wróci usypia dzieci, a ja mogę sama się „ogarnąć” i przygotować prostą kolację dla nas dwojga. Leniwy, niedzielny poranek zamieniliśmy na powolne śniadanie przy radosnym akompaniamencie Laury i Janka. Weekend dla dwojga, został zastąpiony weekendem dla czworga.

 

Ogarnęliśmy ten temat i cały czas pracujemy nad tym, aby jeszcze lepiej żonglować czasem i kombinować z różnorodnością. Bo nic już nigdy, nie będzie takie samo jak PRZED bliźniakami. Będzie dużo lepsze! Więc przestań narzekać na brak czasu i zadbaj o siebie i o swój związek! Zapamiętaj, że to, że zostałaś matką nie ogranicza się tylko do dbania o dziecko. Czas dla Was zwyczajnie Wam się należy. Dbanie o związek po urodzeniu dziecka to najlepsza inwestycja, bo tylko wtedy będziesz mogła być dobrą, cierpliwą mama i cudowną , nie zrzędzącą żoną !

Chciałabym być taka, jaka byłam przed urodzeniem dzieci?

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

KAŻDY pyta mnie ” jak sobie radzisz z bliźniakami?” , „współczuję, ja z jednym nie ogarniam”, „kogo masz do pomocy?”… Zwykle odpowiadam krótko ” Radzę sobie sama, nikt mi nie jest potrzebny do pomocy”.  Czasem jest ciężko, a właściwie było na początku jak uczyliśmy się siebie nawzajem.

 

 

Do poruszenia tego tematu przyczyniło się moje porządkowanie szafy. Sterta ubrań sprzed ciąży przyprawiła mnie o ciarki na plecach. To byłam ja przed ciążą, przed porodem, przed karmieniem, przed nieprzespanymi nocami. Przecież nie jestem tylko mamą! Jestem kobietą!

 

Od samego początku po porodzie chciałam znaleźć czas dla siebie. Swoją przestrzeń. Tęskniłam za tym, że miałam czas na ćwiczenia, kosmetyczkę i zakupy wtedy, kiedy miałam na to ochotę. Znajdowałam czas na bycie ze sobą. Teraz rozkład moich zajęć totalnie wyznaczają obowiązki mamy.

 

 

Gdy założyłam ulubioną, imprezową sukienkę SPRZED, zobaczyłam bardzo wyraźnie, że ona już zupełnie do mnie nie pasuje. I wiecie co ? Nigdy i za nic w  świecie, nie chciałabym zamienić mojego obecnego życia na poprzednie. Chociaż jestem zmęczona, zaganiana, a żeby mieć chwilkę dla siebie muszę około 23.00 jechać na siłownię. Jednak to moje życie teraz, wszystko czego doświadczam na co dzień z bliźniakami, jest tak intensywne i pełne, że nie chcę tego zmienić za nic w świecie! Nawet najbardziej z pozoru atrakcyjna wygoda życia, nie jest w stanie mnie teraz zadowolić, ponieważ poznałam smak prawdziwego szczęścia i miłości. I w tym spełniam siebie – i jako matka i jako kobieta. To nie jest tylko, to jest AŻ.

Świat jest pełen powierzchowności, pogoni za karierą, pełen ulotnych wartości, przeskakiwania ze związku do związku, kiedy tylko pojawią się problemy. A to co najcenniejsze, nie przychodzi łatwo. TO MIŁOŚĆ

 

Nie istnieje nic bardziej cennego.

Te wszystkie chwile, które dane są nam teraz, są tak bardzo ulotne. Przeżyjcie je. Głęboko, aż do bólu. Bo dzieci niewyobrażalnie szybko rosną. Bądźcie w tym obecne. Przeżywajcie do głębi daną Wam teraz miłość.