Szlaki Hiszpanii z bliźniakami na rękach.

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, Podróże, wpisy na blogu

Są takie miejsca, które szybko zapominamy. Są i takie, które zostaną w naszej pamięci na zawsze. Tą wyprawę zapamiętam na zawsze. Dlaczego ? To pierwsza nasza zagraniczna podroż z bliźniakami i zdecydowanie jedna z najlepszych jakie odbyliśmy do tej pory.

Najważniejszą rzeczą w podróży z niemowlakiem to dobre zaplanowanie termin urlopu.

Jeśli nie musicie jechać w miesiącach letnich, pomyślcie o urlopie poza najwyższym sezonem, zwłaszcza jeśli chcecie spędzić go nad morzem. Pod koniec sierpnia czy na początku września nadal będzie ciepło, a nawet upalnie ( tak było w naszym wypadku), za to znikną tłumy plażowiczów.  Oczywiście  najczęstszą rzeczą, którą robiliśmy z bliźniakami to spacery. Obojętnie czy był środek dnia i temperatura dochodziła do 33 stopni Celsjusza czy wieczór, chodziliśmy na spacery. Spacery wzmacniają odporność dziecka i uczą organizm dziecka radzić sobie z odmiennym klimatem. Uczy się reagować na inny klimat. Poza tym, spacery dostarczają dziecku solidnej porcji tlenu, który poprawia pracę tkanek i wpływa na rozwój mózgu. Dzieciaki, spały w nocy „jak zabite”. Oprócz spacerów jeździliśmy na wycieczki pociągiem i autobusem. Wydawało mi się, że będzie to nie lada wyzwanie, ale Laura i Janek okazali się doskonałymi kompanami do takich podróży.

 

Zatrzymaliśmy się w Calpe. Calpe to miasto położone na wybrzeżu Costa Blanca w rejonie Walencji. Około połowa jego mieszkańców to obcokrajowcy (głównie Niemcy i Brytyjczycy), którzy zakochali się w tym miejscu i postanowili osiedlić się tutaj na stałe. Równie często powracają tu turyści, dla których Calpe to jeden z najlepszych kurortów w tej części Hiszpanii. Co decyduje o tym, że to miasto cieszy się wciąż rosnącą popularnością? Oto kilka powodów:

Peñón de Ifach

Jeśli miałabym wymienić jedną atrakcję turystyczną, z której słynie Calpe to z pewnością byłaby to formacja skalna Peñón de Ifach. Mieszkańcy mówią na nią “Mały Gibraltar”. Ale czy rzeczywiście jest taki mały? Wspinając się na szczyt o wysokości 332 m n.p.m. można odnieść zgoła inne wrażenie. Mieliśmy to szczeście, że mieszkaliśmy 100 metrów od Małego Giblartaru i codziennie mogliśmy się napawać jego widokiem.

 

 

Zatoczki i plaże w Calpe

Calpe to znakomite miejsce dla wybrednych plażowiczów. Znajdziesz tu aż kilkanaście małych plaż i zatoczek, wśród których na pewno odkryjesz swoją ulubioną. Należą do nich: Cala el Collao (inna nazwa: Racó del Corb), Cala Gasparet, Cala les Urques, Playa Puerto Blanco, Cala la Manzanera, Playa Arenal-Bol, Cala del Morelló, Playa Cantal Roig, Cala el Racó, Cala del Penyal, Playa de Levante (inna nazwa: La Fossa), Cala Calalga, Cala del Mallorquí, Cala les Bassetes.

 

Muzea i zabytki w Calpe

Jak na miasto o niezbyt dużej wielkości, Calpe posiada całkiem sporo zabytków. Te najciekawsze, które warto odwiedzić, to:

  • Casa Nova – masywny, kamienny budynek, który jak się przypuszcza został wzniesiony pod koniec XVII lub na początku XVIII wieku. W jego wnętrzu mieściły się zarówno przestrzenie mieszkalne, jak i pomieszczenia gospodarcze (np. części służące do magazynowania, zagrody dla zwierząt).
  • Castellet de Calp – pozostałości po dawnej wieży strażniczej z końca XVI wieku. Widok, który się z niej roztaczał pozwalał dostrzec nadpływające statki wroga.
  • Ermita de San Juan de la Cometa – mała pustelnia z przełomu XVII i XVIII wieku. To miejsce, w którym co roku 24 czerwca mają miejsce się obchody Fiestas de San Juan.
  • La Pobla Medieval d’ Ifac – jedyne znane stanowisko archeologiczne w regionie Walencji, które jak dotąd nie zostało w pełni przebadane.
  • Pou Salat – maleńki wiejski budynek z XVIII wieku, który dawniej był źródłem wody dla mieszkańców oraz wodopojem dla zwierząt.
  • El Torreó de la Peça – to miejsce odnajdziemy w starej części miasta pomiędzy ulicami Santísimo Cristo i Abad Penalva. Tak naprawdę jest to znajdujący się na rogu fragment murów miejskich z XIV i XV wieku, które kiedyś oplatały miasto. Od 1997 roku we wnętrzu El Torreó de la Peça mieści się Museo del Coleccionismo organizujące wystawy czasowe kolekcji członków stowarzyszenia Asociación de Coleccionistas de la Marina Alta.
  • Museo de Historia y Arqueología (Muzeum Historii i Archeologii) – nie można wyobrazić sobie lepszego miejsca do poznania historii Calpe niż właśnie to muzeum. Najstarsze eksponaty z jego kolekcji pochodzą aż z epoki brązu. Wiele z nich odkryto podczas wykopalisk na stanowiskach archeologicznych: Yacimiento del Cosentari oraz Yacimiento de Baños de la Reina y la Pobla.
  • Galería de Arte Contemporáneo (Galeria Sztuki Współczesnej)

Warte zwiedzania są również pobliskie Salinas de Saladar, słone jeziora.  Z dzikimi flamingami i cudownymi zachodami słońca.  Salinas de Saladar położone były tuż obok naszego hotelu.

Popularne hotele w Calpe

My zatrzymaliśmy się w Port Europa i bardzo polecamy.

Inne miejscowości w Walencji.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie odwiedzili innych miast w tej części Hiszpanii. Jedną z atrakcji i najlepszym oraz najtańszym sposobem przemieszczania się wzdłuż linii brzegowej jest kolej wąskotorowa, która biegnie od Alicante przez Denia i zatrzymując się w Calpe.

Wśród wielu kurortów turystycznych na Costa Blanka, Denia jest jednym z najbardziej atrakcyjnych. To nie tylko przepiękne plaże, z których słynie ” Białe Wybrzeże”, ale także piękne historyczne centrum, niezwykłe dziedzictwo artystyczne, aktywny port jachtowy i spektakularne środowisko naturalne.

Historyczne centrum Denii to fascynująca mieszanka nowoczesnej architektury i starych dzielnic, eleganckich budynków i dawnych domów rybackich, kolorowych, nowoczesnych alejek i zaułków w zabytkowym, wiekowym stylu.

 

Stare Miasto tworzy kilka ulic u podnóża zamku, w sąsiedztwie Ratusza i kościoła Wniebowzięcia NMP (Iglesia de la Asunción). Układ w dużej mierze odzwierciedla ten z XVII wieku i nadal można zidentyfikować niektóre budynki pochodzące z XVIII wieku, który był złotym wiekiem produkcji i handlu rodzynkami, co przyniosło znaczne bogactwo miastu i rozwój okolicy. Przy ulicy calle Cavallers znajdziecie Muzeum Etnologiczne, które obrazuje życie okolicy w tym okresie (wejście jest bezpłatne).

 

Następnego dnia pojechaliśmy do Altei. Tutaj już trzeba wybrać się autobusem, jeżeli wybierzemy środek transportu miejskiego, ale spokojnie jest klimatyzowany, czysty i wygodny, nawet na podróż z bliźniakami 🙂

Altea to miasto położone na wybrzeżu Costa Blanca w rejonie Walencji. Bliskość Morza Śródziemnego, kameralna okolica i bogata oferta dla wielbicieli sportów wodnych to jedne z powodów, dla których miejscowość ta cieszy się dużą popularnością wśród odwiedzających. Dużą zaletą jest także bliskość innych znanych miast. Od Alicante dzieli nas tutaj około 55 km, od Denii 43 km, a od Benidroom tylko 10 km.

Turyści cenią miasto Altea za jego urok i klimat, które mimo dobrze rozwiniętej infrastruktury turystycznej, nie uległy zapomnieniu. Nie jest tu tak głośno i tak tłocznie, jak i w innych, większych miastach na wybrzeżu Costa Blanca. Niska zabudowa i tradycyjna architektura to również cechy tego miejsca, które zasługują na uznanie.

Kościół Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo


Ten zabytek sakralny z XVII wieku usytuowany jest w samym centrum miasta. Wśród turystów to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc. Wśród mieszkańców – kościół ten stanowi ważny element życia społecznego i religijnego. Najbardziej charakterystyczną częścią Iglesia de Nuestra Señora del Consuelo jest kopuła. Widoczna z daleka i pełna charakterystycznych, połyskujących w słońcu zdobień, stanowi niemal symbol tego miasta.

Na znajdującym się przy kościele placu (Plaza de la Iglesia) możemy odwiedzić jedną z małych, lokalnych restauracji. Latem trafimy tu także na wystawy wyrobów rękodzielniczych, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. 

 

Podsumowując… nie ma się czego bać myśląc o zagranicznych podróżach z dzieckiem. Korzystajcie z życia i traktujcie wakacje z dzieckiem jako odkrywanie świata na nowo z dzieciącą radością!

 

 

 

 

Bliźniaki na wakacjach ( Pierwszy lot samolotem)

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, Podróże, wpisy na blogu

29 sierpnia o 3.30 czekała już na nas taksówka. Dzień wcześniej dzwoniliśmy, by  rozwiązać problem z fotelikami samochodowymi dla dzieci. Wydawało nam się , że jest to konieczne. Okazało się , że w taksówkach, tak samo jak w tramwaju, pociągu czy autobusie, dzieci nie mają obowiązku jechać w fotelikach.

Dzieci spały. Podejrzewałam, że tak będzie, więc położyłam je spać w tym outficie, w którym miały lecieć samolotem ( body z długim rękawem i luźny dresik).

Na lotnisku byliśmy 2 godziny przed odlotem. Do odprawy zaproszono nas do oddzielnej bramki , przeznaczonej dla rodzin z dziećmi do 2 lat.  W bagażu podręcznym miałam 2 kocyki dla dzieci, 3 owocowe słoiczki i 2 buteleczki wody.  Wszystko przez kontrolę przeszło bez problemów na hasło„to dla dziecka” . Kiedy odnaleźliśmy swój gate, przewinęłam dzieci, żeby nie robić tego w małej toalecie samolocie.

Wózek dla dzieci mieliśmy przy sobie do momentu wejścia na pokład samolotu. Oddaliśmy go tuż przed odlotem. Za zabranie wózka, nie wnosi się dodatkowych opłat. Ponieważ wiem, jak często linie lotnicze potrafią uszkodzić wózki, kupiliśmy na czas wyjazdu, używany, składany wózek, którego nie było nam żal.

Dzieci do dwóch lat tzn. „ infanty” powinny siedzieć na kolanach rodzica przy oknie (wg. Rayaner), dlatego byliśmy rozdzieleni, ale nie ma tego złego, bo bliźniaki odosobnione szybko zasnęły. Dzieci przypięliśmy do swojego pasa bezpieczeństwa dodatkowym pasem, który dostaliśmy od stewardessy.  W trakcie startu dobrze podać dzieciom coś do picia ( pierś, wodę, mleko), żeby uniknąć zatkania uszu. Lot trwał 3 godziny. Dzieci obudziły się na pół godziny przed lądowaniem i to był dobry czas na karmienie. Nie próbowałam karmić ich łyżeczką, żeby uniknąć pobrudzenia wszystkiego w koło.  W warunkach ekstremalnych przelewam owocowe słoiczki do butelki z dużą dziurką i dolewam odrobinę wody, żeby pokarm łatwiej przechodził przez smoczek. Nigdy na  krótsze czy dłuższe trasy nie przygotowuję wcześniej mleka, bo jest ono dobre do picia do 2 godzin od przygotowania. Branie wrzątku do termosu też mnie nie przekonuje. Z dzieckiem na kolanach rożnie to może się skończyć.

Po dotarciu na lotnisko w Alicante znów przewinęliśmy dzieci. Wybaczcie, że mówię o takich przyziemnych rzeczach, ale dobre przemyślenie takich prostych sytuacji często uchroni nas przed  koniecznością przebierania płaczącego dziecka w środku autobusu pełnego turystów.

W autobusie dzieciaki z ciekawością oglądały to, co się dzieje za oknem. Janek był zachwycony palmami , a Laurka z ciekawością obserwowała tubylców.  Po 1.5 godzinie dotarliśmy  do Calpe – naszej docelowej miejscowości.

Hotel, który wybraliśmy dysponował kilkoma apartamentami, z których jeden, z widokiem na morze był nasz.  Cieszę się , że zdecydowaliśmy się na 2 pokoje z aneksem kuchennym. Bardzo ułatwiło nam to życie 🙂 . W jednym pokoju stały łóżeczka turystyczne bliźniaków, cała masa gadżetów do pływania i nasza garderoba, a w drugim spaliśmy my. Dzięki aneksowi kuchennemu , mogłam w każdej chwili przygotować posiłki dla dzieci, mimo że najczęściej jadły z nami w hotelowej restauracji.

Co zawierała walizka podróżna  Laury i Janka? Zupełne minimum. Spakowałam tylko to, co było niezbędne, bez nadmiaru zabawek, gadżetów i niepotrzebnych ubranek.

  • po 3 sztuki body bez rękawów
  • po 3 sztuki body z krótkim rękawem
  • po 3 sztuki body z długim rękawem

Ja wzięłam tylko w kolorze białym. Biały zawsze się obroni latem i przy okazji dziecko schludnie wygląda na zdjęciach 🙂

  •  po 3 pary krótkich spodenek
  • po 3 sztuki koszulek z krótkim rękawem
  • po 1 sweterku
  • po 1 parze spodenek z długimi nogawkami ( bliźniaki leciały w nich samolotem)
  • po 1 kapeluszu przeciwsłonecznym
  • kilka par skarpetek
  • 2 ich ulubione grzechotki, 2 książeczki i 2 małe, pluszowe maskotki – były nowe i dzieci dostały je tuz przed startem samolotu. To jest mój sposób na to, aby zająć czymś dzieci, a wiadomo, że nic tak nie zajmuje jak nowa zabawka.
  • awaryjnie ok. 10ciu słoiczków z jedzeniem i zapas pieluch na 1 dzień. Pamiętajcie, że  wszędzie są sklepy i można takie rzeczy kupić  na miejscu. 

Jak minęły nam wakacje z dwójka 9 miesięcznych dzieci? Czy ruszaliśmy się poza hotel? A może cały tydzień spędziliśmy nad basenem? O tym wszystkim dowiecie się w kolejnej części #bliźniakównawakacjach.

Witamina D – dobroć dla Ciebie i Twojego dziecka!

Posted Leave a commentPosted in ciało, macierzyństwo, Uroda, włosy, wpisy na blogu

 

Witamina D to właściwie hormon, jej metabolity są syntetyzowane w nerkach, a krew transportuje je do tkanek i kości. Sprawuje funkcje regulacyjne we wszystkich tkankach i narządach. Jej aktywna forma przenika do jąder komórkowych i wpływa na materiał genetyczny. Niestety często my, rodzice, nie zdajemy sobie sprawy jak ważną rolę witamina D3 odgrywa w prawidłowym rozwoju organizmu, w szczególności małych dzieci, kobiet w ciąży i karmiących mam.

Przy zachowaniu wystawiania ciała na działanie słońca przez minimum 15 minut dziennie, suplementacja witaminą D powinna wynosić 400 j.m. na dobę w ciąży pojedynczej, dwukrotnie więcej w ciąży mnogiej.

Kobiety z ciężkimi niedoborami witaminy D w ciąży są zagrożone ryzykiem wystąpienia cukrzycy ciążowej, stanu przedrzucawkowego, rzucawki i bakteryjnego zapalenia pochwy. Noworodki tych kobiet obciążone są natomiast ryzykiem drgawek z powodu hipokalcemii, czyli zbyt niskiego stężenia wapnia w surowicy krwi, a także ryzykiem nieprawidłowości w budowie układu kostnego. Dziecko z urodzeniowym niedoborem witaminy D w późniejszym wieku może mieć: defekty szkliwa zębów, zmniejszoną masę kostną, krzywicę, astmę, cukrzycę. Takie dziecko jest też podatne na złamania kości i choroby: autoimmunologiczne, metaboliczne, nowotworowe, naczyniowe i choroby serca.

Jedną z form witamin grupy D jest dobrze nam znana i polecana witamina D3, która odgrywa znaczącą rolę w dbaniu o zdrowie naszych dzieci. Witamina D3 jest wielozadaniowa. Jej poziom odgrywa ważną rolę w budowaniu odporności. Kolejnym jej ważnym zadaniem jest utrzymanie równowagi wapnia w naszym organizmie. Od jej niedoborów dziecko może zachorować na krzywicę. U dzieci, które mają niedobory witaminy D3, częściej dochodzi do złamań, czy bólu kości.
Udowodniono także związek pomiędzy niedoborem witaminy D3 u najmłodszych, a ich nadwrażliwością na wybrane alergeny. Można zatem założyć, że braki witaminy D3 będą skutkowały większą skłonnością alergiczną organizmu. Podstawowym źródłem witaminy D3 jest produkcja skórna pod wpływem działania promieni słonecznych.

W dzisiejszych czasach dzieci większość czasu spędzają w domu. Warto wyjść ze swoim bobasem na spacer i co ważne, nie trzeba wystawiać maluszka na pełne słońce, aby zaszedł proces syntezy witaminy D3 w skórze. Wiemy, że opalanie robi więcej szkód, niż pożytku, więc szczególnie delikatna skóra dzieci powinna być chroniona przed słońcem, najlepiej poprzez okrycie dziecka, zwiewną pieluszką. I choć faktem jest, że witamina D3 wytwarza się pod wpływem promieni UV, ale pamiętajmy, że słońce schowane za chmurą również wydziela promienie UV potrzebne do syntezy witaminy.  Warto więc na spacer nie opatulać szczelnie dziecka, gdyż wystarczy 20% odsłoniętego ciała między godziną 10 a 15 na 15 minut, aby skorzystać z produkcji witaminy D3. W takiej ilości czasu i słońca za chmurką dziecko nie zdąży się opalić (co może nieść ryzyko), a efektywnie wyprodukuje witaminę D3. Stosowanie kremów przeciwsłonecznych z filtrem może utrudniać syntezę witaminy D w skórze.  Po zaczerpnięciu wiedzy z wielu źródeł, uznałam, że dopóki mogę „zapanować ” nad bliźniakami ( nie biegają po otwartym słońcu), nie będę stosowała kremów z filtrem.

Kiedy już dzieci będą chodzić i biegać w słońcu – zamierzam stosować filtry naturalne. Przetestowałam je poprzedniego lata. Będąc w ciąży, używałam oleju z kiełków pszenicy, marchewki i pestek malin. Warto wspomnieć, że są świetną profilaktyką przeciw rozstępom!

Właściwości naturalnych olejów z filtrami:

  1. olej kokosowy (2-4 SPF) – łagodzi podrażnienia, działa antybakteryjnie i nawilża skórę,
  2. olej z orzechów laskowych (3-4 SPF) – wzmacnia naczynia krwionośne oraz przyspiesza regenerację naskórka,
  3. olej sezamowy (4 SPF) – poprawia krążenie, oczyszcza skórę z toksyn oraz ma działanie przeciwstarzeniowe,
  4. olej z awokado (4 SPF) – odżywia i nawilża skórę, jest bogaty w witaminy oraz uzupełnia barierę lipidową skóry,
  5. masło shea (3-6 SPF) – przyspiesza leczenie ran i oparzeń oraz nawilża skórę,
  6. olej ze słodkich migdałów (5 SPF) – wygładza i zmiękcza skórę,
  7. olej z orzechów macadamia (6 SPF) – zmiękcza, nawilża i wygładza skórę oraz usuwa podrażnienia przy opalaniu,
  8. oliwa z oliwek (8 SPF) – ujędrnia i nawilża skórę, działa przeciwzapalnie, antyalergicznie, przeciwutleniająco oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek,
  9. olej sojowy (10 SPF) – chroni skórę przed utratą wody,
  10. olej z kiełków pszenicy (20 SPF) – opóźnia procesy starzenia, nadaje gładkość oraz chroni skórę przed utratą wilgoci,
  11. olej z nasion dzikiej marchewki (38-40 SPF) – łagodzi poparzenia słoneczne, nawilża i regeneruje oraz odmładza skórę,
  12. olej z pestek malin (28-50 SPF) – redukuje zmarszczki, zmiękcza i ujędrnia skórę, ma właściwości przeciwzapalne i chroni skórę przed utratą wody.

Warto wiedzieć, że nasza skóra ma własną ochronę przed promieniami UV (ok. 6-8 SPF), ponieważ wydziela sebum. Dlatego przed opalaniem warto zrezygnować z kąpieli czy prysznica, żeby nie pozbawić skóry naturalnej ochrony przed słońcem. Można jeszcze wzbogacić dietę w pokarmy bogate w kwasy omega-3, które pomagają w zwalczaniu wolnych rodników powstałych w wyniku opalania.

 

Najczęściej spotykane formy preparatów z witaminą D3 to tabletki, krople, kapsułki typu „TWIST-OFF” oraz spray. Dla niemowląt i dzieci bardzo dobrze sprawdza się witamina D3 w formie sprayu. Przy takiej formie podania mamy też pewność, że maluszek dostał całą dawkę, która zostanie wchłonięta przez błony śluzowe. Kapsułki typu „TWIST-OFF” wymagają więcej wprawy – bardzo łatwo wyślizgują się z dłoni, co w skrajnym przypadku może spowodować połknięcie tabletki i zakrztuszenie się dziecka. Mam również wrażenie, że z kapsułki ciężko wydobyć całą dawkę witaminy. Obecnie przerzuciłam się, na te w sprayu.

Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że niedobór witaminy D powoduje również problemy z wypadaniem włosów, reguluje cykl wzrostu włosa i ma zbawienny wpływ na ich ogólną kondycję. Stąd tak dużą rolę przywiązuję do badania poziomu witaminy D i uzupełniania jej wartości.  Witamina D przyczynia się do spadku masy ciała!  Osoby, które mają prawidłowe jej stężenie we krwi, szybciej spalają tkankę tłuszczową.Ma również wpływ na wygląd skóry, wspomaga regenerację i spowalnia procesy starzenia skóry – a wszystkie wiemy, jak niekorzystnie może wpływać ciąża i karmienie na nasz organizm.

Witamina D3 rozpuszcza się tylko w tłuszczach, dlatego jej nośnikiem w suplementach musi być olej jadalny. Najbezpieczniejszym wyborem jest preparat na bazie oleju w pełni przebadanego i stosowanego w żywieniu przez dłuższy czas np. oliwy z oliwek. Przed zakupem witaminy D3 koniecznie sprawdź jej skład! Często mogą być tam obecne związki aromatyczne lub substancje zmieniające skład, dobry produkt jest bezzapachowy i bezsmakowy. Zawsze należy badać poziom witaminy D3 zarówno przed podjęciem decyzji o suplementacji jak i po jej zakończeniu! Dlatego droga mamo, nie lekceważ tak ważnej dla Ciebie i Twoich dzieci witaminy. Zaopatrując swoje dzieci w odpowiednią podaż witaminy D3 dbamy o ich przyszłość i dajemy im lepszy start w życie.

 

Nie mam czasu dla nas kochanie, bo urodziłam dziecko!

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

 

 

„Jak urodzisz dziecko to zobaczysz, nie będziecie mieli czasu dla siebie”. „To koniec waszych wyjazdów, wyjść na kolację, romantycznych wieczorów”. „ Cooo? Bliźniaki? Współczuję, ja przy jednym nie mam minuty dla siebie”. Zaraz po urodzeniu dzieci, dołączyłam do kilku grup facebookowych , gdzie młode mamy „ wspierały się” wzajemnie.

Czytałam tam często teksty typu „Dziewczyny! Jak długo jeszcze? Od 1.5 roku nie mamy czasu z mężem na bliskość. Nie wytrzymam już tego! Kiedyś dwa razy w tygodniu wychodziliśmy na kolację, rozmawialiśmy do rana przy winie, weekendy były tylko dla nas dwojga. Kiedy to się skończy?”

No cóż… Bywają momenty, że ja też mam ochotę płakać z tak nagłego zwrotu akcji. Chociaż, to za dużo powiedziane, bo powód do płaczu, mógłby być tylko wtedy kiedy dzieci, byłyby chore. Mogłabym narzekać, każdego dnia , ze INNE to mają nianie, babcie, teściowe na zawołanie. Że nie urodziłam się księżniczką, i że muszę zdjąć z głowy tę swoją koronę, której nigdy nie miałam. Mój początek upragnionego macierzyństwa był straszny, bo oczami wyobraźni już układałam w głowie, jak to będzie jak wrócę do domu z jednym dzieckiem… wolałabym o nim zapomnieć. I nie ma tu po co wymieniać, bólu po cesarskim cięciu, obwisłego brzucha, bo przecież widziałam na Instagramie jak któraś wstawiła zdjęcie z płaskim brzuchem. Bólu karmienia też nie ma po co wspominać, bo przechodzi przez to KAŻDA kobieta. I nie jesteś jedyna, ani ja nie byłam. Nie ja pierwsza i nie ostatnia, przechodziłam przez to wszystko. A przecież to dopiero początek.

„ Niech nic Cię nie obchodzi, bo masz dziecko. Nie sprzątaj, nie gotuj, niech partner Cię we wszystkim wyręcza. Śpij z dzieckiem, a męża przenieś do salonu” – też czytałam takie rady na forach. I wiecie co? Ja robiłam zupełnie inaczej. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę niczego żałować ani wspominać, zazdrościć czy porównywać.

Zaczęłam prowokować codzienność i stwarzać okazje do drobnych rytuałów tylko dla nas dwojga. W niektórych towarzyszą nam bliźniaki, jednak tak organizujemy czas, aby nie były one przeszkodą! Staram się, aby tacie , było miło wracać do domu. Oni to naprawdę widzą! Chętniej nam pomagają. Powiem więcej, czasem nawet dostaję pytania, czy nie chcę sobie gdzieś wyjść odpocząć. Nie zawsze czekam, aż ON WRÓCI Z PRACY, żeby wykąpać dzieci. Doskonale potrafię to zrobić sama! Jak On wróci usypia dzieci, a ja mogę sama się „ogarnąć” i przygotować prostą kolację dla nas dwojga. Leniwy, niedzielny poranek zamieniliśmy na powolne śniadanie przy radosnym akompaniamencie Laury i Janka. Weekend dla dwojga, został zastąpiony weekendem dla czworga.

 

Ogarnęliśmy ten temat i cały czas pracujemy nad tym, aby jeszcze lepiej żonglować czasem i kombinować z różnorodnością. Bo nic już nigdy, nie będzie takie samo jak PRZED bliźniakami. Będzie dużo lepsze! Więc przestań narzekać na brak czasu i zadbaj o siebie i o swój związek! Zapamiętaj, że to, że zostałaś matką nie ogranicza się tylko do dbania o dziecko. Czas dla Was zwyczajnie Wam się należy. Dbanie o związek po urodzeniu dziecka to najlepsza inwestycja, bo tylko wtedy będziesz mogła być dobrą, cierpliwą mama i cudowną , nie zrzędzącą żoną !

Chciałabym być taka, jaka byłam przed urodzeniem dzieci?

Posted Leave a commentPosted in macierzyństwo, wpisy na blogu

KAŻDY pyta mnie ” jak sobie radzisz z bliźniakami?” , „współczuję, ja z jednym nie ogarniam”, „kogo masz do pomocy?”… Zwykle odpowiadam krótko ” Radzę sobie sama, nikt mi nie jest potrzebny do pomocy”.  Czasem jest ciężko, a właściwie było na początku jak uczyliśmy się siebie nawzajem.

 

 

Do poruszenia tego tematu przyczyniło się moje porządkowanie szafy. Sterta ubrań sprzed ciąży przyprawiła mnie o ciarki na plecach. To byłam ja przed ciążą, przed porodem, przed karmieniem, przed nieprzespanymi nocami. Przecież nie jestem tylko mamą! Jestem kobietą!

 

Od samego początku po porodzie chciałam znaleźć czas dla siebie. Swoją przestrzeń. Tęskniłam za tym, że miałam czas na ćwiczenia, kosmetyczkę i zakupy wtedy, kiedy miałam na to ochotę. Znajdowałam czas na bycie ze sobą. Teraz rozkład moich zajęć totalnie wyznaczają obowiązki mamy.

 

 

Gdy założyłam ulubioną, imprezową sukienkę SPRZED, zobaczyłam bardzo wyraźnie, że ona już zupełnie do mnie nie pasuje. I wiecie co ? Nigdy i za nic w  świecie, nie chciałabym zamienić mojego obecnego życia na poprzednie. Chociaż jestem zmęczona, zaganiana, a żeby mieć chwilkę dla siebie muszę około 23.00 jechać na siłownię. Jednak to moje życie teraz, wszystko czego doświadczam na co dzień z bliźniakami, jest tak intensywne i pełne, że nie chcę tego zmienić za nic w świecie! Nawet najbardziej z pozoru atrakcyjna wygoda życia, nie jest w stanie mnie teraz zadowolić, ponieważ poznałam smak prawdziwego szczęścia i miłości. I w tym spełniam siebie – i jako matka i jako kobieta. To nie jest tylko, to jest AŻ.

Świat jest pełen powierzchowności, pogoni za karierą, pełen ulotnych wartości, przeskakiwania ze związku do związku, kiedy tylko pojawią się problemy. A to co najcenniejsze, nie przychodzi łatwo. TO MIŁOŚĆ

 

Nie istnieje nic bardziej cennego.

Te wszystkie chwile, które dane są nam teraz, są tak bardzo ulotne. Przeżyjcie je. Głęboko, aż do bólu. Bo dzieci niewyobrażalnie szybko rosną. Bądźcie w tym obecne. Przeżywajcie do głębi daną Wam teraz miłość.